Chcieli płacić imitacją banknotów
Gdańscy policjanci zatrzymali dwie osoby, które chciały zapłacić imitacją banknotów. 26-latek zamierzał kupić telefon o wartości 1000 zł, a 38-latka chciała zapłacić za przejazd taksówką. Sprawcy usłyszeli zarzuty oszustwa. Za tego typu przestępstwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat.
W minioną środę oficer dyżurny odebrał zgłoszenie, że mężczyzna, który chciał kupić telefon od zgłaszającego, zamierzał go szukać. Sprawą od razu zajęli się dzielnicowi i zatrzymali 26-letniego mieszkańca Gdańska. Jak się szybko okazało, mężczyzna obejrzał telefon, przekazał sprzedającemu banknoty i wsiadł do taksówki, którą przyjechał. Sprzedający zorientował się, że banknoty, które otrzymał są zbyt miękkie, a gdy przyjrzał się im, okazało się, że nie są to środki płatnicze. Mężczyzna powiedział kierowcy, że w aucie jest oszust, poprosił, aby nie odjeżdżał i wezwał Policję.
Zatrzymany oszust został doprowadzony do komisariatu. Pokrzywdzony złożył zawiadomienie i szczegółowo opisał, w jaki sposób sprawca zamierzał go oszukać. Zabezpieczone „pieniądze” zostały poddane oględzinom i dołączono je do sprawy jako dowód. Jak się okazało, cztery stuzłotowe oraz trzy dwustuzłotowe banknoty łudząco przypominały te prawdziwe, jednak widniał na nich napis, że nie są środkiem płatniczym.
Niemal w tym samym czasie z policjantami z Przymorza skontaktowali się funkcjonariusze z Oliwy, którzy zajmowali się sprawą podobnego oszustwa. Sprawca przyszedł do sklepu osiedlowego i chciał skorzystać z usługi wpłaty gotówki na konto. Mężczyzna przekazał sprzedawcy pieniądze w kwocie 500 zł i poprosił o ich wpłatę. Jak się szybko okazało, to również były takie same imitacje banknotów.
Dzięki zgromadzonym przez policjantów dowodom 26-latek usłyszał dwa zarzuty oszustwa.
Wczoraj kryminalni z komisariatu w Śródmieściu zatrzymali 38-latkę, która zapłaciła stuzłotowym falsyfikatem za kurs taksi. Do zdarzenia doszło 17 lutego w Gdańsku. Kobieta zamówiła przewóz, podczas jazdy awanturowała się z kierowcą, żądała też wydania od razu reszty. Ta sytuacja odwróciła uwagę kierowcy i o tym, że został oszukany, zorientował się następnego dnia. Tą sprawą zajmowali się kryminalni ze Śródmieścia i dzięki pracy operacyjnej oraz bardzo dobremu rozpoznaniu kobieta usłyszała zarzut oszustwa.
Za oszustwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat.






